|
 | |  | | | Boże Narodzenie i Orszak Trzech Króli
Jak co rok w naszym klubie odbyła się uroczystość Bożego Narodzenia. Przygotowaliśmy jasełka, które upamiętniają historię Narodzin Pana Jezusa. Dzień wcześniej sami przyrządzaliśmy potrawy, by w dzień Wigilii usiąść do stołu i wziąć udział w uroczystej Wieczerzy Wigilijnej. W tym roku swoją obecnością zaszczyciła nas Pani Dyrektor Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Płocka - Pani Katarzyna Michalska.



6-ego stycznia ulicami miasta Płocka ruszył Orszak Trzech Króli, w którym wzieliśmy udział. Pod koniec całego przedstawienia Julce udało się załapać na przejażdżkę na ośle, którą bardzo miło wspomina. W drodze powrotnej odwiedziliśmy park, w którym mogliśmy rozluźnić swoje mięśnie.



|
| |  | |  |
 | |  | | | Archiwum Tak spędziliśmy wakacje..!
Tak minęły Nam wakacje..!
Po długich i pracowitych dziesięciu miesiącach wytężonej pracy z niecierpliwością czekaliśmy na upragnione wakacje, które podobnie jak w poprzednich latach minęły nam szybko. Chcemy podzielić się z Wami naszymi wspomnieniami. Wakacje w tym roku rozpoczęliśmy od spotkania z przedstawicielką Straży Miejskiej p. Agnieszką, która przedstawiła nam kilka złotych zasad, aby wakacje minęły nam bezpieczne i nic złego się nie przytrafiło.
Niektóre dzieci wyjechały w lipcu na kolonie do Popowa. Pogoda niezbyt nam dopisała. Raptem przez 4 dni było słońce, przez resztę dni padał deszcz. Chodź pogoda była pod psem dobry humor nas nie opuszczał- były też psoty, figle, gry i zabawy. Dzieci, które nie pojechały na kolonie wcale się nie nudziły, bo chodziliśmy na spacery, byliśmy parę razy na pizzy, bawiliśmy się w prowadzenie restauracji, wymyślaliśmy menu, robiliśmy różne potrawy.
Kiedy pogoda dopisywała, a było z nią różnie wykorzystywaliśmy każdy, nawet najmniejszy promyk słońca; wychodziliśmy na spacery ulicami Płocka, zahaczając o place zabaw i nowe molo.
Regularnie wychodziliśmy na baseny, bo w wodzie czujemy się doskonale i bawimy się wspaniale
Wychowawcy zabrali nas także do Galerii Wisła na warsztaty prowadzone przez Galerię Zakręconego Trzepaka. W oczekiwaniu na kolorowe warkoczyki we włosach wylegiwaliśmy się pod palmami.
W Tygodniu Indiańskim robiliśmy pióropusze, bo jak to przecież prawdziwy Indianin zawsze nosi pióropusz. Układaliśmy legendy i opowiadania o naszych plemionach, budowaliśmy szałasy, przygotowywaliśmy indiańskie potrawy, jak również uczyliśmy się indiańskiego pisma.
Nie myślcie sobie, że tylko w klubie spędzaliśmy czas. Jesteśmy pełni energii, siły i mamy w sobie dużo odwagi, dlatego wychowawcy nie bali się i zorganizowali nam wycieczkę do Parku Linowego we Włocławku. Niektórzy pokonywali samych siebie, wspinając się na skałce, zjeżdżając z tyrolki, trzymając się liny lecieliśmy z jednego drzewa na drugie niczym Tarzan. Niestety nie wszystkim udało się przejść od początku do końca, ale spora grupa osób przeszła park niczym linoskoczki.
Pospacerowaliśmy się jeszcze po Bulwarze, natknęliśmy się na świetną siłownie i wielki plac zabaw. Wygłodniali, pełni wrażeń ruszyliśmy do McDonaldna posilić się, by zregenerować siły.
Czas w wakacje spędzaliśmy także grając w planszówki i gry karciane nie tylko w klubie, ale także w zaprzyjaźnionej bibliotece.
Długo czekaliśmy na upały, by móc wyjechać na wycieczkę do Zdworza, bo tradycyjnie każdego roku wyjeżdżamy nad jezioro. Tego dnia pogoda była przecudna, dlatego prawie w ogóle nie wychodziliśmy z wody, no może tylko po to, by posilic msie trochę, rozegrać partyjkę w tichu i dixit.
|
|
|
Oprócz dłuższych wycieczek mieliśmy także wyjazdy do lasu, a tam podchody, szukanie grzybów, budowanie szałasów, układanie obrazków z szyszek i gra tichu.
Nie zawsze udawało się wyjść na spacer, wyjechać do lasu czy opuścić klub, więc wychowawcy zapewniali nam ciekawe zajęcia. Bawiliśmy się w artystów plastyków, gdzie któregoś pięknego, słonecznego dnia wynieśliśmy stoliki na dwór i malowaliśmy słoiki.
Pani Kasia dbając o nasze kubki smakowe i wiedząc, że lubimy kanapki z ogórkami kiszonymi zwerbowała nas do pracy nad ich kiszeniem.
Na kolejną wycieczkę pojechaliśmy do Kopalni Soli w Kłodawie. Było to dla nas niezapomniane przeżycie, gdyż zjeżdżaliśmy windą 600 metrów pod ziemię - baliśmy się okrutnie, bo w windzie ciemnica i niemiłe wrażenie zatykania uszu, ale warto było, bo to co tam zobaczyliśmy na długo pozostanie w naszej pamięci. W drodze powrotnej Pani Kasia zabrała nas do swojego rodzinnego domu, w którym się wychowała- mogliśmy zobaczyć jak wyglądają żniwa na wsi, wsiąść do traktorów i maszyn rolniczych. Punktem kulminacyjnym wycieczki była dyskoteka w lesie i ciepła kiełbaska w towarzystwie pana myśliwego, który zapoznał nas z życiem zwierząt leśnych.
Wszystkim wiadomo, że w zdrowym ciele zdrowy duch dlatego kilka razy w ciągu wakacji braliśmy udział w Klubowych Zawodach Sportowych. Rywalizowaliśmy ze sobą w slalomie, niesieniu kubeczka z wodą na rakietce od ping-ponga, skokach w worku, czy dmuchaniu balona.
W ramach spotkania z Kubusiem Puchatkiem robiliśmy ciasta oraz tworzyliśmy książkę kucharską, która później podlegała ostremu jury. Twórczej pracy nie było końca. Książki powstały i teraz cieszą oczy wychowawców. Po skończonej pracy posililiśmy się pysznymi naleśnikami.
Wakacje zakończyliśmy wycieczką do gospodarstwa agroturystycznego w Gorzewie. Nie było tego dnia upałów, ale to i tak nie pokrzyżowało nam dobrej zabawy, by choć na chwilę wskoczyć do wody. Po wyjściu z wody i osuszeniu się popędziliśmy na plac zabaw. Niektórzy z nas nosili chrust do ogniska, rozgrywali mecz w piłkarzyki oraz ping-ponga, szaleli na bujaczkach. Zmęczeni wygłupami i szaleństwem posililiśmy się kiełbaskami z grilla, nad którym czuwała pani Kasia i nasz kierowca pan Ludek.
|
| |  | |  |
|
 | |  | | | Logowanie
Zapomniane hasło? Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
|
| |  | |  |
|